Archiwum listów od czytelników

A oto skrzynka pelna starych listów od mlodych czytelników

Listy od:
Macieja z Brighton (13 XI 1996)
Wlodka z Detroit (13 XI 1996)
Kasi z Leuven (13 XI 1996)
Mateusza z Brighton (18 XI 1996)
Urbana z Warszawy (20 XI 1996)
Kaja z Warszawy (22 XI 1996)
Przemka z Warszawy (24 XI 1996)
Kasi z Warszawy (27 XI 1996)
Kasi z Leuven (2 XII 1996)
Michala z Warszawy(10 XII 1996)

Aktualne listy

Maciej (lat 25) z Brighton pisze:

Brawo Lads !!!

Niech mnie drzwi scisna jak Wasza strona jest do kitu. To naprawde wspaniale dzielko budzi moj (i nie tylko) zachwyt.

Z miejsca zamowilem subskrypcje "We know how to estimate better" mistrza Piotra w nadziei, ze moj portfel sie w koncu troche wzbogaci o agresywne "technologies". Bo przeciez nie ma lepszego ekonometryka nad Piortka Zadryka.

Najwiecej radosci przyniosly wiesci z naszej wsi, Brighton Hove, a zwlaszcza notka o "Mlodziezowcach" z Farm Road (czy to nie przypadek, ze na tej wlasnie ulicy chlopcy otworzyli interes). Prezes z ksiedzem to male piwo przy wiecznie niezadowolonym dziadku z lewicy (przodem do wyjscia), ktory najwyrazniej formuje reakcyjny odlam SKP. Co z tego wyjdzie zobaczymy.

Pozdrawiajac, zycze wam i sobie wiecej tak dobrych pomyslów jak ten.

Maciej

P.S. A tak na marginesie, dlaczego po hiszpansku? Nic nie zrozumialem. Chyba nie o to chodzilo, nieprawdaz?

Dziekujemy panie Macieju. Postaramy nie zawiezc pana oczekiwan na przyszlosc. Mamy jeszcze mnóstwo pomyslów do wykorzystania, ale ucieszylibysmy sie gdybyscie mogli nam pomóc. Zachwyceni jestesmy i my, a to pana rewelacyjnym haslem "Nie ma lepszego ekonometryka...". Dlaczego po hiszpansku? To jest jezyk bliskiego nam kraju zwanego Kolumbia.


No to wracamy do domu!
Albo do poczatku listów

A oto list od Wlodka, sympatyka Kulumbii z Detroit

NOOO STARYYY!! kawal roboty!!!!!! Super! szybko nawet sie laduje... hmmm cos tam zobaczylem w stylu by yetson ale copyrightow nie bylo wiec chyba sie pomylilem... :)

Tak trzymac widze ze niezla zabawa przy tym... Zdjecia pierwsza klasa... dowcip Artura nie odstaje, moze zrobicie wersje japonskom? Podlacze was wkrotce do swojej strony jak sobie przypomne jak sie to robilo...

Tak trzymac, jak forsa bedzie to masz Lampe chlorze!

A jak tam nasz nowy fotograf macha obiektywem? Co to za plonace krzyze-myslalem ze KKK to tylko tutaj, ale ponoc tego roku w devil's night wcale nie za duzo domow splonelo- w porownaniu z pap rok 1977

Baj

Dziekujemy. Nad wersja japonska juz pracujemy. Byc moze w przyszlym miesiacu. Za lampe blyskowa z góry dziekujemy - przyda sie redakcji. A my juz podlaczamy nas do Twojej strony: Jesli chcecie zobaczyc strone Wlodka to No to wracamy do domu!
Albo do poczatku listów


Znana i kochana przez wszystkich Kasia z Leuven pisze:

Pozdrawiam Columbijczykow bylych i obecnych,w ojczyznie i na obczyznie.

Moja alternatywna piwna kuracja dala nadspodziewane efekty i juz jestem zdrowa-kolej na Mikolaja.W tutejszym klimacie cudzoziemcy przeziebiaja sie raz na pare tygodni,wiec zawsze ktos jest chory-wirus krazy.

W czwartek bylam sobie znow w Antwerpii:tym razem na koncercie wspomnianym w tytule.Ci Belgowie to lubia mieszac.Produkowali sie Vaya con dios,gosciu ze Spandau Ballet,Joe Cocker,tubylcza wersja Bryana Adamsa(wnoszac po tresci piesni i reakcji sluchaczek)oraz chinski mistrz gry na flecie bambusowym.Ponadto orkiestra przygrywala Mozarta,Straussa(niestety Johanna nie Richarda),Haendla,Czajkowskiego,Smetane,Chaczaturiana,itd

Cztery godziny odjazdu.Pojechalo nas piec autokarow.W czasie koncertu choragiew Ekonomiki powiewala wysoko i darlismy sie najglosniej w calej hali-jednym slowem studenci mojego wydzialu dali sie zauwazyc.

Przez kolejne trzy wieczory tez mocno imprezowalam,a wiec koledzy redagujacy super strone nie maja niestety racji.

Wszystkim polecam Pillow Book.Wybralam sie na ow film z Kanadyjka i Albanka.Phd tu robia a Greenwaya nie znaly,no wiec byly zdegustowane. Dobrze,ze chociaz Szwedowi i Belgom sie podobalo przynajmniej czesc towarzystwa jest na poziomie.
Multiplicity natomiast do kitu.

Jak widzicie nie umartwiam sie,tu przeciwnie zaciagam dlugi,na oszczedzanie przyjdzie jeszcze czas.

Caluje wszystkich.

Kasia


No to wracamy do domu!
Albo do poczatku listów

Mateusz zas z loza bolesci napisal

No hej!

Cztalem juz wasza strone oczywiscie wczesniej, ale bylem chory wiec nie bylem w stanie jej poprawnie ocenic, co czynie teraz.

Jest genialna! Chodz jak kazdy geniusz ma swoje "zady". Ta strona tez ma swojego Zada, zaprenumreowalem nawet jego dzielo, i to nie raz, mam nadzieje, ze dzieki temu bede wreszcie mogl otworzyc salon "wrozbiczy", o czym zawsze w skrytosci ducha marzylem. A nawet jezeli nie spelnie swojego0 , jakze pieknego marzenia, to i tak moze uda mi sie wypelnis kieszen na gieldzie. Nie wiem jeszcze, czy metody predykcji "Zada" lepiej dzilaja na gieldzie towarowej, cze na gieldzie akcji, a jak na rynku walutowym? Musi to zdecydowanie uscislic.

(...)

Jesli chodzi o wspomniana wersje japonska, to proponuje zwrocic sie do ksiezniczki Masami, ona na pewno udzieli wam wszelkiej potrzebnej pomocy, jest przciez bardzo milo osoba.

Uwazam, ze ciekawa tez bylaby wersja wegierska,przynajmniej z alfabetem nie bedzie problemu, a i tu mamy naszych niezawodnych specjalistow,(patrz, Anamaria z Ferenzowa- wladczyni Osmigrodu i moz przyleglych).

Pozdrowienia i zyczenia dalszej owocnej pracy.

Mateusz, Pan na Nadarzynie.

Drogi panie Mateuszu! Dziekujemy za cenna sugestie, ale juz pracujemy nad Kolumbiczykami we WSZYSTKICH jezykach swiata.


No to wracamy do domu!
Albo do poczatku listów

Urban, Sussexowski MA z Warszawy tez sle wyrazy zachwytu: Bracia!

Widze, ze Kolumbijska Mafia rozpostarla swe macki i coraz mocniej zaciska je na udreczonej matce - Ziemii. Jako integralna czesc owej wyrafinowanej organizacji zglaszam swoje uznanie oraz pelne poparcie dla nowopowstalego organu e-mailowego [internetowego? redakcja]. Jestem przekonany, ze zaden poczciwy Kolumbijczyk nie przejdzie obojetnie obok tego wspanialego i podnioslego wyrazu uczuc targajacych naszymi Bracmi. Kolyska naszej Kolumbiolandii - Warszawa - jest ciagle z Wami.

Kolumbijczycy Wszystkich Krajow Laczcie sie

Brat Urban

Matka Ziemia wytrzyma jeszcze troche. Dziekujemy za pochwale, szczególnie za "wyraz uczuc targajacych naszymi Bracmi". Bracie Urbanie, nie zapominaj jednak o siostrach!


No to wracamy do domu!
Albo do poczatku listów

Kaj z Warszawy chwali Kolumbijczyków w bardzo bliskim nam jezyku:

Don Arturo Radez y Villas!, Homo-Pago excellente!, Congratulaciones!-

regards!, Kaj Malachowski sggmwwoy@plearn.edu.pl, tel.(48-22) 641 24 11;

Dziekujemy bardzo.


No to wracamy do domu!
Albo do poczatku listów

Przemek z Warszawy pisze:

Co jak co chlopaki, ale udalo sie Wam zrobic kawalek dobrej roboty. Juz na samym poczatku udalo mi sie wejsc do tej strony, lecz nie do konca po niej pojezdzilem. Moim zdaniem to zajebisty pomysl i przydaloby sie wiecej informacji na nasz temat. Powiedzcie chlopaki jak moglibysmy zamieszczac tam jakies informacje? Moze przydaloby sie umiescic tam namiar na Zadroznego?

To na razie wszystko, napiszcie jak Wam sie wiedzie, czy brylujecie w rsd studentów w Brighton (pod wzgledem zabawy i nie tylko)

Columialy

Przemek

Przemku! Brylujemy jak mozemy. Dziekujemy za pochwale. Oczywiscie bardzo zapraszamy do wspóluczestniczenia w wielkim dziele tworzenia NASZEJ strony. Wystarczy napisac swoje dzielo do Lopeza lub Comandante Rodrigeza z odpowiednim dopiskiem (dokad ta twórczosc ma pójsc) i tyle. Gotowe strony .html sa mile widziane, ale niekonieczne. I jeszcze jedno - starajcie sie nie pisac z polskimi literkami - poczta przychodzi cos strasznego.


No to wracamy do domu!
Albo do poczatku listów

Kasia Mi, wladczyni wrzechswiata z Warszawy nie jest az tak laskawa

Hej, chlopaki

My tu ciezko pracujemy a nie rozbijamy sie po pubach na saksach. Szczerze przyznam ze jeszcze nie widzialam strony cudnej i dlatego nie moge jej oceniac.
(...)
Ostatnio po wygranej w bitwie o dostep do komputera zaraz wyszlam, bo jakies obrzydliwe typy siedzialy w sali. Coz, licze ze moze wkrotce sie uda (choc w piatek wszystko byloa zajete do 18.00) a teraz musze juz leciec na zajecia.
Do uslyszenia wiec.
Kasia

Kasiu! Obrzydliwe typy zlikwidujemy. Zajecia tez. Do uslyszenia...

Chwile pózniej jednak, Kasia pisze jeszcze mniej laskawie:

Przed wyjsciem przeczytalam jeszcze list od Kasi Marek.
Nie omieszkala w zyczeniach imieninowych napisac, ze mnie potwornie nazywacie.
Teraz to ja sie obrazam.

Czesc
"rudy diabel"?

Oj Kasiu, Kasiu! Niemadrze sie obrazac za cos czego sie nie widzialo (a szczegolnie na cos, z czego relacje slyszalas od naszej Kasi Marek). Poczekaj az bedziesz mogla zobaczyc Kolumbijczyków na wlasne oczy. Wtedy powiesz co myslisz.

I oto co Kasia mysli po przeczytaniu czesci Kolumbijczyków:

A jednak jestesci wspaniali,

Wasza strona jest boska, juz tak mowie choc nie zdazylam jej przejzec jeszcze w calosci.
Wcale sie nie gniewam, zartowalam, przepraszam. Mam nadzieje, ze Wy sie tez nie gniewacie.
(...)Poza tym koncze, bo obiecalam, ze oddam miejsce przy komputerze, (teraz czuje sie jak bym sprzedala dusze). Naprawde kat juz czeka. Wiec musze konczyc.

Wiec koncze, pozdrawiam, sciskam.
Kasia "Rudy ..."

P.S. Bede czytac dalej strone. Bojcie sie, moze zdobede sie na jakas krytyke i kasliwe uwagi.

Na kasliwe uwagi nie mozemy sie doczekac. Naprawde wzruszylas nas tym "sprzedawaniem duszy". Jak moglibysmy sie gniewac na Ciebie? Nie tylko narody, ale i Redakcja cie kocha. Sciskamy i my.


Piszcie do nas: Juan Garicia Lopez a.radziwill@sussex.ac.uk
Comandante Rodriguez m.szczurek@sussex.ac.uk
(nie zapomnijcie zanaczyc czy list jest prywatny, czy do redakcji)
No to wracamy do domu!
Albo do poczatku listów

Sad ostateczny?

Wiele znosilam. Te wszystkie zlosliwosci pod adresem mojego ukochanego Petera. Serce bolalo,ale mowilam sobie: "Nic to".Ostatnio przesadziliscie jednak doprawdy.Jak mozecie tak katowac jezyk ojczysty? Czy panie polonistki nie kazaly Wam "Bartka Zwyciezcy" analizowac. Co Wy mi tu o jakichs "zwyciescach" wypisujecie!!!!? (widac nigdy w zyciu przy ulicy Zwyciezcow nie mieszkaliscie)

Wiadomosc z ostatniej chwili:we wtorek kopnie mnie zaszczyt niesamowity: uwielbiani koordynatorzy zjezdzaja do Leuven. Milo z ich strony, bo ostatnio atmosfera tu nieciekawa. Cne polskie dziewoje szantazuje sie rzekomo niestosownymi fotografiami wykonanymi przez niezidentyfikowanych osobnikow.
Pozdrowienia dla wszystkich
Kasia

Za wytkniecie bledow goraco dziekujemy. Nie moglismy juz tu, w redakcji, zniesc swiadomosci, ze wy wszyscy za Bogow juz nas uwazaja, nieomylnosc nam przypisuja. A my w rzeczywistosci jestesmy takze po prostu ludzmi (sic!). Ale jest sprawa wazniejsza.

Tak, przyszla chwila sprawiedliwosci dziejowej. I choc bardzo Cie Kasiu kochamy i wspolczujemy, wiemy, ze tak sie stac mialo.

Ci, ktorzy jak my, tutaj w Brighton, calusienki czs ciezko harowali, nie tracac nawet chwileczki, ktora mogliby spedzic nad jurnalem, albo perspectivami, zostana wywyzszeni.

Ci, ktorzy woleli sie bawic, ktorzy poznawali ludzi, ktorzy jak wy - niegodni leuvenczycy - cieszyli sie zyciem, ktorzy piekno zycia studenckiego przedkladali nad ciezka prace i - tak wlasnie - kucie zostana upokorzeni, zmiazdzeni, unicestwieni.

Nie tracmy jednak nadziei. Piszmy wszyscy i do nieszczesnych leuvenczykow, by ducha zupelnie nie stracili i do okrutnych katow, by laski choc troche okazac raczyli. Bo to przeciez o Naszych chodzi, jacy by tam oni wystepni nie byli.
Zasmucona redakcja


Piszcie do nas: Juan Garicia Lopez a.radziwill@sussex.ac.uk
Comandante Rodriguez m.szczurek@sussex.ac.uk
(nie zapomnijcie zanaczyc czy list jest prywatny, czy do redakcji)
No to wracamy do domu!
Albo do poczatku listów

Och ty dziadzie! Ja ci dam!!

"Cholera, nic nie pisze o naszej stronie Kolumbijczykow! Co jest, co jest?" juz slysze jak to mowicie, wiec nie trzymam was w niepewnosci. Strone widzialem i uwazam, ze jest ekstra! To znaczy nie, ze super-hiper i tak dalej, ale fajna. Czyli OK, normalnie niezla. No oczywiscie nie jest bez wad, ale ma ich tylko kilka, moze kilkanascie. Wlasciwie to ma ich duze. O wiele za duzo. Jest tragiczna. Dno. Dwa stopnie powyzej zera absolutnego. Ale, ale nie popadajcie w rozpacz, mogal byc przeciez gorsza. Mogla? No moze nie mogla. Wlasciwie to lepiej sie zastrzelcie. Wystarczy komplementow bo wam woda sodowa (z Whiskey) odbije.

Ach ty poczwarko! Nie podoba sie?! Zaraz Ciebie cos udezy po glowie! Juz niedlugo redakcja przyjedzie w odwiedziny i przedyskutuje kilka kwestii. ZGINIESZ LARWO!
Zartowalismy oczywiscie. Dziekujemy za konstruktywna krytyke.


Piszcie do nas: Juan Garicia Lopez a.radziwill@sussex.ac.uk
Comandante Rodriguez m.szczurek@sussex.ac.uk
(nie zapomnijcie zanaczyc czy list jest prywatny, czy do redakcji)
No to wracamy do domu!
Albo do poczatku listów