Do domu • Linki

Trzy działki Mazowsza 1998

Wycieczka wielo-wielo osobowa, kobiety, dzieci na fotelikach. Sporo piachu nad Bugiem, trochę pokręcona droga pod Wyszkowem. Da się zrobić bez większych skrótów w jeden dzień. Polecana mapa turystyczna "Okolice Warszawy" (PPWK) 1:100 000, oprócz niezastąpionego w takich wycieczkach do planowania AutoRoute Express (który ma jedną wadę - nie rozróżnia małych dróg szutrowych od normalnych, co na szosówce boli). Ale tutaj byłem na Peugeocie, Agnieszka na swoim Authorze, więc nie było kłopotu. Sporo bagażu w śmieciowym sakwach.

1 maja, Łomianki - Nowy Dwór - Serock - Wyszków - Słopsk

Wyjazd, w czwórkę, o świcie 1 maja, zamiast wieczorem poprzedniego dnia. Trasa gdańska do Nowego Dworu, choć zamknięta dla rowerów, jest bardzo wygodna, szczególnie rano, bez większego ruchu (nawet w dzień, szerokie pobocza, brak zakrętów powoduje, że jest bezpiecznie). Na stacji pompowanie koła i tu rada przydatna: przedziurawiona plastikowa zakrętka, niektórych przynajmniej, wentyli dunlop'a aka woods'a, aka "rowerowych" może służyć jako przejściówka z pompek i kompresorów samochodowych! Z mostu w Nowym Dworze telefon do Stasia, to jego urodziny. Jest dopiero 7:00, gdyby był prawdziwym rowerzystą, ucieszyłby się na pewno. No, ale jego podboje zaczną się dopiero za rok. Potem długa, prosta, nieprzyjemna (bo pod wiatr) droga na Serock.

Tam spotykamy, jak umówieni drugą grupę, 5 osób mniej więcej. Chojraki przyjechali pociągiem do Legionowa... Serock nie budzi jeszcze złych skojarzeń Krótka przerwa na działce u Chomika [3], potem wałami i opłotkami wzdłuż Bugu na Wyszków. Piękny kościół koło Barcic. Wyszków, wyścig z wiatrem szosą aż na działkę Saćka w Słopsku [8].

Mapa (C) Microsoft Corporation

2 maja, Słopsk - Jadów - Urle - Świniotop

Niezbyt rowerowy start. Wycieczka nad bagna nadbużańskie i próba przepłynięcia pontonikiem na drugą stronę. Porażka wielka, prąd zbyt wartki, ci którzy zostali na brzegu (czyli wszyscy oprócz Chomika - to ponton jednoosobowy!) nie mogli nadążyć wzdłuż biegu rzeki, lina rozwijała się więc skośnie i brakowało jej zbyt szybko. Wpław też nie bardzo, zimno i brudno.

Potem wyskok śliczną ale dziurawą drogą do Jadowa (lasy sosnowe), w prawo z wiatrem przez Urle na działkę do Gracjanki po długim szutrowym, pokarbowanym jak w Tanzanii kawałku.

3 maja, Świniotop - Tłuszcz (wytopiony ze świń?) - Marki - Warszawa

Towarzystwo wymiękło i wróciło do Warszawy pociągami i samochodami. Zostają dwie twarde dziewczyny, czyli Agnieszka i Gracjanka. Pożyczam tylne koło od Saćka (z lenistwa, problemem jest naprawdę 3-letnia OEM opona Vee Rubber klejona plastrami i wypuszczająca dętkę przy obręczy). Wyjazd z początku dobry, czas jednak płynie szybko. Dziewczyny trzymają się fantastycznie, ja jako przewodnik gorzej: gubimy drogę przebijając się przez lasy [12] przed Wołominem. Potem idzie nieco lepiej, choć ściemnia się i przebicie do Marek z Wołomina opłotkami też nie łatwe. Trasa na mapie nie jest całkiem prawdziwa, bo była już wtedy oczywiście szybka szosa Marki - Most Grota-Roweckiego i nią jechaliśmy. Tłum podługoweekendowy, Most Grota to na pewno jeden z gorszych mostów do przekraczania w takich warunkach. Już po ciemku dojeżdżamy pod Pałac, a tam przyszli teściowie przyjechali z Val d'Isere.