Do domu

Śląsk Opolski, 10 maja 05

Kamień Śląski - Gogolin - Zamek w Mosznie - Biała - Przejście graniczne Pomorzowiczki - Głubczyce, 80km, średnia 25.6

Wypad w środku podróży służbowej. Początek w Kamieniu Śląskim - super miejsce na weekend co najmniej, zamek - sanktuarium św Jacka, sanatorium Caritasu, bardzo ładna wieś (fontanny, parki, itd), choć towarzystwo w barze standardzik chlorowy. Dalej Gogolin, o wiele ładniejszy od Krapkowic, Moszna z ogromnym parkiem i zamkiem-pałacem (NFZ, centrum leczenia nerwic!). Wjechać rowerem można jeszcze przed początkiem wsi i od północnej strony jeziora które widać po prawej (brama zamknięta na łańcuch, ale uchylona wystarczająco). Dalej Biała, tam przejazd wśród pól do granicy w Pomorzowiczkach (trochę na prawo, nowym asfaltem w dół, po drugiej stronie granicy widać blokowiska czeskie). Potem w zbierającym się deszczu, wichrze i mrozie do Głubczyc (i średnia spadła z 27-28 do 25.6). W Głubczycach w barze z naleśnikami francuskimi polecam jeden na dwie osoby - porcje olbrzymie (zjadłem dwa i żałowałem).

Trasa płaska (kilka symbolicznych podjazdów), górki okolic Prudnika i z granicy czeskiej widać ciągle na horyzoncie, ale jakoś nie dojechałem. Może dlatego, że deszcz tam szalał. Maj w tych rejonach jest przecudny. Pola kwitną na żółto (biopaliwa w stanie wczesnym), co w słońcu na tle deszczowych chmur i z wynurzającym się z pól kościołem na horyzoncie wygląda wspaniale. Tak naprawdę to warto pojechać tam tylko dla zerknięcia na morze białych kwiatów w liściastym lesie na drodze do promu między Poborszowem a Odrą (przewoźnik szachruje i chce 3zł, choć prom opłacany przez zarząd dróg publicznych!). Polecam też zjazd z Góry Świętej Anny na południe - równy asfalt, serpentyny, ale widać nieźle.

Drogi, szczególnie te trzycyfrowe i mniejsze są bardzo mało uczęszczane, a do tego w całkiem niezłym stanie. Słowem polecam bardzo.

Zamek i Park w Mosznie

Zamek i park w Mosznie