Miasto ok. 200tys ludzi, akurat, żeby w 15min wszędzie można było dojechać rowerem. Okolica fantastyczna, morze na południu, góry na północ od miasta. Mnóstwo tras dla górskich (ale i normalnych) rowerów w terenie, sporo szosowych kombinacji, bo siatka drogowa akurat. Szosowa przełęcz-klasyk to Ditchling Beacon, koniecznie trzeba wjeżdżać od północy.
Jak to w Anglii. Różnie bywa, czasem do listopada słonecznie, ale nad morzem prawie zawsze zimno (nie licząć późnej wiosny i lata). Śnieg bywa rzadko, do deszczu można się przyzwyczaić, bo syf na drogach mniejszy.
Nie "przeskakiwać kolejki". Nie dziwić się niczemu. Inni tobie też nie będą się dziwili.
Są beje i chlory, są i inni. Całkiem swojsko. Patrz wyżej.
Angielski + niezliczona ilość języków na kampusie (Univ. of Sussex i Univ. of Brighton)
Średnio. Kradną rowery bardzo, choć może nie tak jak w Holandii (na pewno znacznie gorzej niż w Polsce). Policja bardzo miła, trzeba przyznać i dosyć efektywna. Ale nie znajdą ukradzionego roweru. Odjechanie zatrzymanego stopa z wszystkimi bagażami to najnieprzyjemniejszy wypadek który się nam zdażył.
Jak w Polsce, może ciut lepiej. Świetna ścieżka rowerowa wzdłuż Lewis Road pomiędzy Brighton a Falmer (rewelacja, bo idzie poboczem drogi szybkiego ruchu, nie ma pieszych!). Gładko, czasem wąsko, ale nie oczekuj wielkiego respektu kierowców.
Salt&Vinegar crisps, cheddar, Sainsbury Economy wszystko.
Dużo wszędzie, bo i osiedli, miasteczek, wsi dużo.
Zawsze mieszkaliśmy u znajomych albo u siebie. Na seafroncie mnóstwo małych hotelików w różnych cenach.
Drogo w porównaniu z Polską, ale rowery używane są tanie.
Planet Cycles przy Medeira Drive (na wschód, za Palace Pier) - mnóstwo używanych rowerów, można odsprzedać potem (taniej). Dużo części dziwnych w sensownych cenach.
St John Street Cycles - wysyłkowy, w Londynie, dobry wybór wszystkiego
Carboot - Na parkingu za dworcem kolejowym, w niedzielę rano. Zawsze znajdą się jakieś rowery, za 25 funciaków można dostać bez kłopotu dobrą maszynę (ale nie oczekuj amortyzatorów i XTR, dobra to znaczy 10-cio biegowy Raleigh). Zdażają się tańsze. Zdecydowanie najulubieńsze miejsce. Wystarczy zerknąć na moje rowery...
Ciut w górę i na lewo od mniejszego Sainsbury - Dziwny sklep, gość robi ramy na piętrze.
Sklep w North Laine - Jak powiesz, że jesteś z Polski, to opowie ci, że był tam przez dwa dni. Ale sensowny sklep, choć droższy niż Planet Cycles.
Campus Travel, Queens Road. Coś jak nasz Ski Team na 17 Stycznia. Nie porywa, ale są buty i ubrania.