
Wylot tanimi liniami w nocy z 3/4 sierpnia z terminala e-Tiuda jednak doszedł do skutku, mimo tego, że w regulaminowym czasie check-in'u samolot z Wenecji jeszcze nie wystartował. Kto tam by się przejmował kilkoma godzinami opóźnienia. Poniżej informacje z trasy.
SMS: Jesteśmy w opactwie Pomposa, 50km na północ od Rawenny. Chcemy nocować pod Rawenną [ale] nad morzem. Dziś spaliśmy w Chioggii, a jechaliśmy Mierzeją Wenecką - 40km. Jeszcze niedospaliśmy podróży. Pochwa[lony]!
SMS: Marina Di Ravenna, 101.6km, 17.9km/g średnia. Bywało ciepło. Jutro rano do Ravenny a potem w stronę Florencji. Sprawdź please miejsce: Riolo Terme
Nocleg w Riolo Terme, poranny wyjazd 80km przez góry w stronę Florencji
SMS: Hello, pokonaliśmy przełęcz 1080m, ostatni podjazd 600m przez 9km. Chcemy do Fiesole. Mamy 25km i jedną przełęcz 518mnpm do podjechania z 200m.
[Mateusz: sorry Staś, ale to jest 6.7% średni gradient, nic specjalnego...]
SMS: Si, ale nie było łatwo - 88km, 1080 najwyższa przełęcz, ponad 160 [1600?] przewyższenia. Jechaliśmy drogą na której wyżywają się motocykliści. Na razie siedzimy na tarasie baru kemping z widokiem na Florencję [gdzie jutro hostel].
Czesc,
Reportaz z biking tripŻeśmy dotarli do Florencji. Było ciężko w górach, 9km ciągle pod gore, ze słońcem na plecach. Przełęcz jest tak wysoko, ze nie było już prawie żadnych turystów ani innych rowerzystów. Wcześniej wokół nas ciągle jeździli Włosi na swoich kolareczkach, opakowani w kolorowe ubranka jak parówki dla dzieci.
Stasio mówi ze maja stroje wszystkich super drużyn. Jak są góry to górskich a jak równiny to równinnych i rower na każdą okazje tez. Jak się ich przydyba na jakimś kiepskim rowerze to się zaraz tłumaczą, że to tylko na ta krotka trasę ("oh, it's just an old bike").
No wiec na przełęczy nikogo tylko my i co pewien czas na serpentynach fruwali goście na motorze. Potem się okazało ze po drugiej stronie maja takie meeting point i jest strasznie wesoło.
Ale wcześniej nie było wcale wesoło bo okropnie ciężko tak jechać. Pod koniec to miałam takie omamy ze mnie anioł złocisty ciągnie na błękitnej linie pod gore i tylko dlatego wjechałam. Zatem nie ręczę za to ze to wszystko co opisałam to prawda. Stasio jechał raz przede mną, raz za mną i mnie wspierał i nic nie opowiadał i nie kazał rozmawiać wiec tak naprawdę to on mnie wciągnął na tą górę, co tu dużo mówić.
Florencja wczoraj wypadła nędznie bo utknęliśmy w korku turystów, wszędzie kolejki i zamknięte. Ale dzisiaj byliśmy na kopule w bazylice!!! A teraz będzie kaplica Pazzich. Cały renesans przerobimy.A najfajniejsza była Rawenna.
E
Volterra, jechaliśmy spod Florencji via San Casciano i Certaldo. 74km, 1650m. Jutro pewnie San Gimingano a pojutrze Siena.
SMS: 44km, 884m przewyższenia. Jesteśmy w najbardziej turystcznym mieście po Wenecji: San Gimingano; Tako rzecze Lonely Planet: "Przyjedź zimą, w deszcz, coś zobaczysz"
SMS: Zwiedzamy Sienę. Jutro pewnie też tu zostajemy, a pojutrze w stronę Arezzo.
SMS: Oglądaj RAI, bo pierwszy trening Palio zakończył się bijatyką, a my stali 10m od. I to wszystko zafryko.
SMS: Arezzo, hotel klasy zero z rurom ciepłowniczo po srodku pokoju. Jutro Anghiari, Sansepurcro, Monterchi - śladami Piero della Francesca. 77km 18.80avg, 698m.
Po nocy na ławce piknikowej, 8km od Castiglion Fiorentino.
SMS: W Sarteano. Jechaliśmy z opactwa Monte Oliveto Maggiore przez Pienze i Montepulciano. Jutro pławimy się w Termach, a popołudniu zaatakujemy Radicofani[?].
SMS: Radicofani w ogródku u miłej pani, Niemki, która wyszła za Włocha, mieszkała w Australii a teraz w Argentynie. Widok na Monte Amiataltoline. Jutro chcemy przez Pitigliano do Bolseny.
SMS: Jesteśmy przed Bolseną na kempingu. Widzieliśmy Pitigliano i Sorano - super. Opowiemy historię o dziku Mateo.
SMS: W Orvieto. Chyba dziś wracamy do nad Bolsenę i jedziemy jutro na rowerach do Bracciano, z tamtąd w niedziele pociągiem do Rzymu. Listu nie napiszę, bo drogi ten internet. Sprawdź pociągi [od redaktora: pociągami w Trenitalia wolno przewozić rowery, mimo, iż konduktorzy mówią różnie - na tej linii nie ma specjalnego miejsca na rowery, można to robić w pierwszym lub ostatnim wagonie, w miejscu na wózki inwalidzkie. Jeśli jest rowerów za dużo, trzeba gdzieś je poupychać w reszcie składu. Bilet rowerowy kosztuje €3.61, ale nie da się go kupić w automacie biletowym.] Ogólnie jest gorąco i troszkę już za pięknie. Dobrze, że wyjechaliśmy z Toskanii, bo męczy takie ciągłe bycie jak w bajce.
Wszystko zgodnie z planem, lody, na rowerze z Rzymu na lotnisko, potem samochodem z Katowic.